Już od wielu lat uczniowie naszej szkoły opiekują się małą mogiłą w lesie brwileńskim, w której spoczywają ofiary II wojny światowej – studenci z Łodzi. W tym roku klasa II b wraz z wychowawczynią p. Marii Fortas wybrała się do lasu w piątek 27 października, aby uporządkować grób i zapalić znicze przed dniem Wszystkich Świętych.
Większość dzieci odwiedziła mogiłę pierwszy raz. Pani Maria Fortas opowiedziała uczniom, dlaczego grób znajduje się w lesie i kto został w nim pochowany. Spoczywają tu młodzi ludzie - studenci z Łodzi, którzy w czasie II wojny światowej uciekli z obozu i szukali schronienia. Doszli do Maszewa, gdzie mieszkali koloniści niemieccy. Nie różnili się oni niczym od ludności polskiej. Nosili podobne stroje, mówili poprawną polszczyzną. Studenci nie wiedzieli, że znajdują się w niemieckiej wiosce. Chodzili od domu do domu i prosili o schronienie. Zapukali wreszcie do drzwi starego gospodarza Vebla, który obiecał pomoc. Niemiec nakarmił uciekinierów, a następnie powiedział, że na skraju lasu jest szałas, w którym mogą przenocować. Studenci niczego nie podejrzewając, poszli za nim do zagajnika. Tam kolonista zamordował ich, a ciała pozostawił. Rano jeden z niewielu Polaków z tej okolicy pochował zamordowanych w miejscu, w którym zginęli.
Po wysłuchaniu tej smutnej opowieści, dzieci uczciły pamięć zmarłych głośną modlitwą i minutą ciszy oraz zapaliły znicze.







