Z pamiętnika nastolatki

miniHura Pani się zgodziła!!! Zapowiada się fajna zabawa. Stało się, wreszcie się doczekałam. Z piątku na sobotę spędziłam noc w szkole z naszą IA gimnazjum. Spotkaliśmy się o dwudziestej i opanowaliśmy drugie piętro naszej szkoły, a najbardziej upodobaliśmy sobie dwie sale lekcyjne: matematyczną i historyczną.

W jednej chłopcy zaczęli grać w gry, a w drugiej oglądaliśmy film. Wolałam film, bo gry nigdy mnie nie interesowały. Jeden z naszych rodziców pomyślał o tym, żebyśmy mieli pełne żołądki i około 22 dostaliśmy pizzę, ale się najadłam. Chwilę przed północą zaczęły się szaleństwa na sali gimnastycznej. Chłopacy dorwali piłkę, kilka osób jeździło na hulajnogach, ktoś znalazł też rolki. Daliśmy upust swojej energii. Tuż po północy Maciek otworzył szampana – oczywiści bezalkoholowego. Potem były zabawy. Jakaś gra w krzesełka, gra w karty i chłopcy dalej nie odpuszczali „Fify”. Ja z grupką osób siedziałam na korytarzu i rozmawiałam z naszą panią, która już powoli robiła się senna. Jak zaczęło świtać, czyli gdzieś ok. 3 mieliśmy kryzys. Zaczął morzyć nas sen, co niektórzy chcieli przymknąć na chwilę oko, ale im się nie udało. Oczywiście mieliśmy sposoby na to żeby nikt nie zasnął. Pani zaproponowała zdjęcie na świeżym powietrzu. Wyszliśmy na tyły szkoły. Troszkę się wtedy ożywiłam, był chłodny poranek. Po powrocie do budynku poszłam pograć w piłkę na salę. Niestety nasza nocka w szkole dobiegała końca. Czekało nas sprzątanie. Bry jak ja tego nie lubię, ale jakoś udało nam się ogarnąć to wszystko. Michał dwoił się i troił, żeby to wszystko zostawić w jakimś sensownym ładzie. Nawet Olek wziął mop do ręki i walczył z podłogą na korytarzu. Tuż przed siódmą rano mama odebrała mnie z przed szkoły. Byłam zmęczona, ale bardzo szczęśliwa. Ciekawe, czy spędzimy jeszcze kiedyś taką nockę razem. Myślę, że jest na to jakaś szansa, bo Pani Olewnik wyglądała na zmęczoną, ale zadowoloną. Kochany pamiętniku udało mi się bliżej poznać tego chłopaka, który przyszedł do naszej kasy z innej szkoły. Fajnie nam się gadało, no i ten jego uśmiech. Było tyle wrażeń, że chyba nie będę mogła zasnąć :-)