Tydzień wychowania

miniPodobno dawno, dawno temu w starożytnej Grecji po ulicach Aten ze świecą przechadzał się człowiek znany jako Diogenes. Pytany o to czego szuka odpowiadał bez wahania, że szuka człowieka. Dlaczego o tym piszę? Przypomina mi się ta historia zawsze kiedy myślę czy rozmawiam z innymi o człowieczeństwie. Okazją do takich rozmów sta się ostatnio „V Tydzień Wychowania” obchodzony w tym roku pod hasłem „Wychowywać do pełni człowieczeństwa”. W tym roku przypada również dwusetna rocznica urodzin wielkiego wychowawcy i przyjaciela dzieci i młodzieży księdza Jana Bosko założyciela zgromadzenia księży Salezjanów, postanowiliśmy więc, że to właśnie jego myśli i postawa będą nam w tych dniach towarzyszyć.

Zaczęliśmy od spotkania z dzieciakami z klas młodszych. Dowiedzieli się kim był młody Janek i o czym marzył w ich wieku.

Starsi dowiedzieli się z kolei jaką młodzieżą zajmował się ten niezwykły człowiek. Kiedy mówiłem, że Jan Bosko opiekował się głównie chłopakami mieszkającymi na ulicach a także w więzieniach Turynu na Twarzach gimnazjalistów – pokolenia, dla których uliczny rap jest niemalże świętością, pojawiło się zainteresowanie. Na pytanie czego każdy człowiek potrzebuje młodzież odpowiedziała właściwie bez zastanowienia: miłości. Wspólnie ustaliliśmy więc, że prawdziwy człowiek to taki, który potrafi kochać i nie żyje tylko dla siebie.

Cały tydzień każda klasa losowała myśli Jana Bosko, by potem móc sobie z nimi pracować. Duże wrażenie robił zwłaszcza radykalizm tego niezwykłego kapłana i całkowite, bezinteresowne poświęcenie dla swoich podopiecznych. Moim ulubionym zdaniem, które niegdyś wypowiedział jest chyba to o tym, że jeśli dziś społeczeństwo będzie żałowało pieniędzy na opiekę i stworzenie odpowiednich warunków dla młodzieży, to ta sama młodzież sama te pieniądze odbierze, kiedy trafi na ulice i zajmie się okradaniem ludzi.

Zwieńczeniem „Tygodnia wychowania” była wizyta w naszej szkole grupy Współpracowników Salezjańskich. W większości byli to studenci współpracujący z księżmi Salezjanami jako wolontariusze. Opowiadali o swojej codzienności, o tym co zdecydowało, że z tysiąca innych rzeczy wybrali właśnie pracę w oratorium, bycie członkiem grupy teatralnej o nazwie „Bosko drama” czy śpiewanie w chórze „Bosko band”. Cóż mogę jeszcze powiedzieć o tym spotkaniu. Zobaczyć zasłuchanego gimnazjalistę? Bezcenne.