W dniach 9-12 czerwca 2015 uczniowie gimnazjum pod opieką p. Joanny Borkowskiej, p. Beaty Gołębiewskiej, p. Marka Zachaja, p. Piotra Lewickiego oraz p. Ewy Dzieńkowskiej byli na ekscytującej wycieczce, gdzie od samego początku nie brakowało przygód.
Jednej z uczennic w tajemniczy sposób zniknął dowód osobisty, dzięki czemu uczniowie już na starcie przeżyli pełną napięcia godzinę w autobusie. Grupa wykazała się jednak dużą cierpliwością. Pierwszym miastem, jakie odwiedzili był Poznań. Po opieką przewodnika z zaciekawieniem zwiedzali Ratusz, Stary Rynek, Pałac Działyńskich.

Po długiej, ale i wesołej podróży, lekko zmęczeni zakwaterowali się w Słubicach. Następnego dnia rano podczas śniadania zostały złożone życzenia dwóm jubilatom - Michałowi Dołębskiemu i p. Joannie Borkowskiej. Po posiłku „wypoczęci” po nocnych dyskusjach i pełni energii wyruszyli do Berlina. W stolicy Niemczech mogli zobaczyć: sławny Mur Berliński, Wyspę Muzeów, Bramę Brandenburską, Reichstag (Gmach Parlamentu Rzeszy w Berlinie), Alexanderplatz.
Do Domów Studenckich wracali zaopatrzeni w pamiątki i pełnymi torbami ubrań z Primarka. Po drodze zrobili zakupy w niemieckim Kauflandzie i najedzeni poszli spać. Trzeci dzień wycieczki był najbardziej wyczekiwany przez gimnazjalistów - całodniowy pobyt w aquaparku Tropical Islands – w największym tropikalnym parku rozrywki w Europie. Ogromne Morze Południowe z piaszczystą plażą o długości 200 metrów, laguna Bali z grotą i wodospadem, największy las tropikalny świata pod dachem, wioska tropikalna z oryginalnymi budowlami oraz oblegane zjeżdżalnie, z których największa miała 27 metrów – wszystkie te atrakcje wypełniły naszym uczniom kilkugodzinny pobyt do ostatniej minuty.


Rozradowani z uśmiechem na twarzy wracali z ekscytującej przygody na rajskiej wyspie. Po powrocie musieli spakować swoje pamiątki i ubrania (był to dla niektórych duży problem). Ostatniego dnia wycieczki wszyscy odsypiali bezsenne noce. Wracając zwiedzili Katedrę Gnieźnieńską oraz zjedli obfity posiłek w McDonaldzie. Wszyscy bawili się doskonale. Do swoich własnych domów wracali niechętnie nie mogąc doczekać się następnego wyjazdu.